Niby torba. A jednak możliwości sporo.
Na zakupy, na graty, na rzeczy z jachtu, na ręcznik, pieczywo albo cytrynówkę transportowaną w sposób całkowicie profesjonalny i dyskretny.
Prosta, poręczna i taka, której nie szkoda naprawdę używać. Nie do patrzenia. Do noszenia.
Torba Dziki Harsz — bo czymś ten majdan trzeba przenieść.